Czy wiecie że?
Przy okazji Waszych codziennych zakupów, Unia Europejska stosując różne sprytne sztuczki zmusza Was do kupowania głównie niemieckich produktów?
Tak. Ta muzyczka która się sączy z głośników ma zakodowany podprogowy przekaz aby wybierać produkty niemieckie zamiast polskich.
W dodatku w sklepach jest rozpylany specjalny zapach (wszyscy o tym wiedzą) który pachnie tak jak towary z Niemiec. Sprawdźcie sami.
Uwierzyliście? Nie? I bardzo dobrze, bo to bzdura.
Ale jakbym popracował nad uwiarygodnieniem tego bzdeta, jakbym dodał do niego dwa następne Polskie Lęki Narodowe, czyli Masonów i Żydów, to znalazłaby się całkiem spora grupka głąbów którzy by w to uwierzyli.
Wystarczy dorobić jeszcze ze dwie podobne głupoty i już można robić karierę w polityce.
Założyć stowarzyszenie, ruch społeczny, potem partię polityczną i jeżeli się to zrobi odpowiednio wcześnie przed jakimiś wyborami, to można się znaleźć na progu Sejmu z jakimś 5,1% poparcia.
Rzecz jasna to jest kosztowna sprawa i nawet gdybym zaangażował w przedsięwzięcie wszystkie swoje oszczędności, to co najwyżej odbił bym na ksero ze sto ulotek i rozdał na ulicy. Efekt żaden.
Ale wystarczy zrobić z tych głupot biznesplan, znaleźć dojście do kogoś z Belwederskiej 25C w Warszawie i po krótkim sprawdzeniu ma się finansowanie przedsięwzięcia.
Skontaktuje się jakiś Wania, czy Saszka i powie „Nu, gospodin Jacek, horoszo, horoszo”.
Istnieje duże prawdopodobieństwo że w jakiś pokrętny sposób przez Wyspy Zielonego Przylądka sfinansują mi rozwój partii i kampanię wyborczą.
Dlaczego? A dlatego że będzie to jeszcze jedno ziarenko piasku wsypane w tryby Unii Europejskiej będącej jednym z większych, jak nie największym wrogiem Rosji.
Oczywiście tego nie zrobię. Po pierwsze brzydzę się populizmem, po drugie brzydzę się okłamywaniem ludzi, po trzecie sprzedał bym swoją duszę jak Twardowski diabłu.
Lubię swoją paskudną gębę, a każdy z tych trzech czynników sprawiałby żebym pluł na swoje własne odbicie w lustrze.
Ale są goście którzy takich skrupułów nie mają i zrobią wszystko aby się dorwać do władzy i pieniędzy.
A że odrobili pilnie lekcje z socjotechniki i mocno popracowali nad ubraniem głoszonych przez siebie bzdur w woal prawdopodobieństwa, to im się to udaje.
Zastanówmy się jak to się dzieje i kto to robi.
Ludzie są łatwowierni jak małe kocięta. Wróóóóć! Małe kocięta są z natury nieufne, bo mają instynkt samozachowawczy który pozwolił ich gatunkowi przeżyć.
Ludzie są łatwowierni jak ludzie. Każde inne zwierze nie wyłączając muchy nie da się zrobić w wała tak łatwo jak człowiek.
Więc niewielkim wysiłkiem da się człowiekowi wcisnąć nawet najbardziej nieprawdopodobny kit. Nie wszystkim, ale przynajmniej połowie już tak.
Różne religie wciskają ściemę od przynajmniej 10 tysięcy lat i do dzisiaj ten patent się sprawdza. A skoro sprawdza się religii i wierzeniom, to można to wykorzystać we własnym interesie.
Pewien austriacki kapral akwarelista tak omotał 65 milionów Niemców że w 12 lat omal się całkowicie nie wytłukli. Przy okazji wytłukli jeszcze kilkadziesiąt milionów innych ludzi, i wszystko to na życzenie kaprala akwarelisty.
Do dzisiaj stanowi on dla niektórych naśladowców niedościgniony wzór doskonałości.
Dlaczego kapral akwarelista to zrobił? Bo był nieudacznikiem a nie artystą. Akwarelistą był marnym, wojakiem również bo dowojował się do kaprala a nie feldmarszałka.
Nie udało mu się zawodowo, to zrealizował się w polityce. I to najłatwiejszą drogą, bo populizmem.
Sam pewnie na to nie wpadł, ale ktoś mu zeskanował niemieckie społeczeństwo i pokazał które strachy rozdmuchiwać aby osiągnąć taki poziom nienawiści że już tylko wystarczyło pokazać paluchem w którą stronę jest ujście.
To teraz popatrzcie na naszych własnych, podwórkowych populistów.
Na przykład taki Braun.
W biogramie ma zawód – reżyser.
On reżyser? Nie obrażając damskiego detalu, to pizda a nie reżyser.
Jakby zapytać Was o filmy Andrzeja Wajdy, to każda/y bez zastanowienia wymieni przynajmniej pięć tytułów.
A jakby Was zapytać o dzieła Grzegorza Brauna?.... Tak uczciwie z głowy bez pomocy Wikipedii. No właśnie.
Na Oscara czy Złotą Palmę nie ma co liczyć. Najwyżej na wyróżnienie w konkursie Spotkań Filmowych w Domu Kultury w Kłaju.
A że ego ma wybujałe i nie ma czym go zaspokoić, to powymyślał sobie kretynizmy, za ruskie pieniądze rozkolportował i uwodzi gamoni jak strażak panny na wiejskiej zabawie.
Zastanówcie się kto z wybitnych naukowców, prawników, sportowców, przemysłowców bawi się w populistyczną politykę?
Czy znajdziecie w niej noblistów? Wynalazców? Medalistów olimpijskich? Autorytety prawnicze, Strzębosz, Zoll, Dubois, czy bawią się w politykę? Owszem, czasami komentują jako eksperci ale nie uprawiają czynnej polityki.
A po populistycznej stronie siedzą jakieś niedorobione dupki. Jak prawnicy, to piąty garnitur wymieciony gdzieś z podrzędnych prokuratur czy okręgowych sądów. Albo uczelniani adiunkci, wykładowcy czy docenci bez żadnych osiągnięć.
Naukowcy których prac, publikacji czy cytowań darmo szukać nawet z pomocą internetu.
Pamięta ktoś tytuł prac doktorskich Dudy czy Nawrockiego?
A jakie wybitne dzieło stworzył taki Czarnek?
Wszyscy oni są miernotami beż żadnych wybitnych osiągnięć.
No, kradzież 100 mld złotych może być pewnym osiągnięciem, ale podejrzewam że więcej zmarnowali przez nieudolność niż rzeczywiście ukradli.
Gdyby nie polityka to by o nich pamiętali tylko członkowie ich rodzin.
Ale w polityce są i za ruskie pieniądze wciskają gówno w mózgi mało myślących rodaków.
(już samo to jest zbrodnią na Narodzie Polskim)
Ale przejdźmy wreszcie do tego Polexitu który nam tu szykują.
To że sam pomysł tych różnych „exitów” śmierdzi ruskimi walonkami to już dawno udowodniono.
Rosja za dziadzia pierdoły Jelcyna który był trzeźwy tylko przez pierwszy kwadrans po przebudzeniu rozleciała się politycznie, gospodarczo i społecznie.
Jak przyszedł Putin, to z typową dla rosyjskiej mentalności bezwzględnością zaczął odbudowywać Wielikije Russkoje Imperium, chcąc się zapisać w historii jako wielki car odnowiciel.
Jak wygląda rosyjska gospodarka, wszyscy mniej więcej wiedzą. To pozłacana dykta.
Nawet się nie da porównać do gospodarki którą mogłaby reprezentować Zjednoczona Europa.
Dlatego Rosja zrobi wszystko aby Europę rozsadzić na kupę drobnych kraików, skłóconych i odizolowanych. Każdy taki z osobna jest wobec Rosji karzełkiem i można go rozgrywać jak się chce. A jak się jeszcze żrą między sobą, to tym lepiej.
W Rosji może nie być pieniędzy na drogi, mosty, koleje. Może nawet nie być na armię, ale na służby specjalne zawsze pieniądze będą. I bez przesady można powiedzieć że to jest prawdziwa potęga Rosji.
Przez ponad 100 lat ruskie inwestowali w wywiad i doskonale wiedzą jak z niego korzystać.
Tak więc partie populistyczne i nacjonalistyczne o zabarwieniu faszystowskim to wcale nie są lokalne wynalazki a efekty doktryny opracowanej na Kremlu.
Nasze, węgierskie, włoskie, niemieckie, francuskie. Zauważcie. Wszystkie one mają jakieś powiązania z Rosją. Przez sympatię, finansowanie, wspólnych znajomych, dziwne spotkania i tym podobne sprawy. Wszystkie one są eurosceptyczne i w większości nacjonalistyczne. Każda z nich dąży do swojego „exitu”.
Pierwszy był Brexit.
I gdyby nie był dla Brytoli tragiczny, to byłby śmieszny.
W noc gdy liczono wyniki brexitowego referendum w sieci zanotowano rekordową liczbę zapytań typu „Co to jest Unia Europejska?” Co to jest Brexit?” Jakie skutki może przynieść Brexit?”
Po prostu głosowali i nie mieli pojęcia w jakiej sprawie głosują.
Głosowali za Brexitem bo ich ten pocieszny blondynek Johnson tak ładnie prosił, albo ten Farage który tak płomienie przemawiał.
Zgoda. Brytania potrzebowała reform. Ale czy remontuje się dom najpierw go podpalając a potem burząc?
I Brytole obudzili się następnego dnia w zupełnie innej rzeczywistości.
Ponieważ lubię przykłady, to Wam jeden dam. Znany mi Angol , Dennis, miał w Londynie nieźle prosperujący biznes handlowy. Sprowadzał do Anglii produkty spożywcze z południa Europy. Jak byli w UE, to interes się kręcił.
A po Brexicie, gdy weszły cła, certyfikaty, świadectwa pochodzenia i generalna obstrukcja handlowa z Europą, to mu interes padł.
Padł, bo wywalić się musiał. Takie rzeczy jak oliwki, kapary, oliwa, salami, prosciutto, takie rzeczy w Anglii nie rosną.
Więc Dennis interes zamknął, sprzedał dom i wyprowadził się na stałe do Madrytu. Teraz jest managerem w firmie pewnego Hiszpana który był jego dostawcą.
Jak wymawiasz przy nim słowo Brexit, to zgrzyta zębami. Jak wymówisz nazwisko któregokolwiek z ojców Brexitu, to zaczynają latać przedmioty.
A takich jak Dennis jest coraz więcej. Część wyniosła się z wysp, a reszta piszczy cienko aby ponownie do Europy wrócić.
Ale Polexitu do Brexitu żadną miarą porównać się nie da.
Przede wszystkim Brytania jest wyspą, więc nie zagraża jej żadne niewygodne sąsiedztwo. Brytania jest byłym imperium. Brytania ma potężny przemysł mający tradycje zrodzone w czasach gdy w Polsce zarabiało się na pasaniu gęsi.
Brytania ten swój Brexit jakoś przeżyła chociaż bardzo teraz tego żałuje.
A Polska? Polexit będzie równoznaczny z katastrofą gospodarczą i utratą niepodległości.
Własnego, rodzimego przemysłu mamy tyle co kot napłakał, a Polexit spowoduje odpływ zagranicznego kapitału. Firmy takie jak ABB, Dell, Michelin, Wabco, Delphi, Hutchinson, Bosch i setki innych pozamykają swoje zakłady bo po pierwsze Polska już przestanie być atrakcyjna gospodarczo, a po drugie stanie się terenem niebezpiecznym dla lokowania kapitału. Ilu ludzi wyląduje na bruku?
A wszystkie mniejsze firmy które teraz współpracują z Europą? Ile ich padnie?
Gdzie polscy rolnicy będą sprzedawali swoje produkty? Europa już nie będzie taka chętna na polskie jabłka czy świniaki. Oni będą mieli swoje. Francuscy rolnicy i niemieccy sadownicy z pewnością się ucieszą.
Skończą się dotacje z hektara, skończy się wsparcie. Przyjdzie powódź, albo susza i co? Dupa. Proszę Państwa. PZU rozłoży ręce. Glapa nadrukuje pustego pieniądza inflacja wystrzeli jak gejzer aż przyjdzie krach a wraz z nim bratnia pomoc z Rosji którą populiści przyjmą. Jak nie z radością, to z konieczności.
To może zaboleć, ale Polska nigdy nie była niepodległa. Polska miała epizody niepodległości, jak dwudziestolecie międzywojenne czy teraz okres po 1989 roku. I zawsze wcześniej czy później kończyło się to pod czyimś butem.
A Wielka Rzeczpospolita Obojga Narodów, największe państwo ówczesnej Europy?
Otóż struktur państwowych we współczesnym rozumieniu nie było. Była słaba władza królewska i Rzeczpospolita Szlachecka czyli tysiące osobnych majątków będących de facto mikro państewkami rządzącymi się według własnych praw. Dość powiedzieć że jak król chciał zwołać armię, to był uzależniony od woli i kaprysu poszczególnych szlagonów.
To nie było tak pięknie jak to Sienkiewicz w Trylogii opisał.
A jak już zaczęła się nasza państwowość krystalizować, to kumple z Konfederacji Targowickiej opylili Polskę rosyjskiej carycy za mieszek złota.
Konfederacja to nie najlepsza alternatywa dla Polski.
A na sam koniec mam dla Was to co najlepsze.
Politycy którzy wrabiają nas w te eurosceptyczne pierdy mają żywot krótki jak jętka.
Zobaczcie co się stało z ojcami Brexitu.
Nigel Farage, Boris Johnson, James Cameron, Dominic Cummings, gdzie oni są teraz?
Widzicie ich w Wielkiej Polityce? Czy któryś z nich ma pomnik na Trafalgar Square?
Nie ma ich. Zniknęli. Rozpłynęli się w niebycie.
Nawet jeżeli są gdzieś w Izbie Gmin, to pleśnieją w kącie pod filarem.
Już się w polityce nie liczą i liczyć nie będą.
Ale zostawili Brytanię i Brytyjczyków po uszy w gnojówce.
Jak to mawiał klasyk, najgorzej to coś spierdolić i uciec.
I z naszymi Polexitowcami będzie identycznie. Zrobią ten swój Polexit i po dwóch latach nie będzie po nich śladu.
Spadną gdzieś na polityczne dno i będą mieli szczęście jak ich wkurzeni Polacy nie rozszarpią. Tak. Ci sami Polacy którzy teraz żądają Polexitu a potem się połapią w jakie gówno wleźli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz