W amerykańskim Minneapolis agenci ICE zastrzelili młodą kobietę, można śmiało powiedzieć że zastrzelili z zimną krwią.
Funkcjonariusze Immigration Office byli w USA od czasów Wyspy Ellis, a może i wcześniejszych.
To ich spotykaliście na lotnisku zaraz po wyjściu z samolotu. To od ich subiektywnej oceny zależało czy cię do Ameryki wpuszczą, czy nie (mimo posiadania ważnej wizy). Jak im twój pysk do gustu nie przypadł, to mogli cię zawrócić.
Ale najczęściej z kwaśną miną mówili „Welcome to the United States”.
Ich wygląd mógł nas Europejczyków nieco szokować, bo nie byliśmy przyzwyczajenie aby pogranicznicy na lotniskach łazili z wielkim „gnatem” przy pasku, ale nie słyszałem aby kiedykolwiek z tych „gnatów” strzelali.
Najczęściej byli sobie bo byli.
Czasami, gdy w jakimś mieście, w imigranckiej dzielnicy robiła się rozpierducha, To agenci Immigration wraz z policją i FBI robili obławę, wyłapywali ze 20 nierozgarniętych którzy nie schowali się w jakiejś dziurze i odsyłali i do krajów z których przybyli.
Ale działo się to rzadko, bo nie chciało im się wyłazić ze swoich zakurzonych biur. Z pewnością nie grzeszyli nadgorliwością.
Znam Stany Zjednoczone dość dobrze. To znaczy, raczej znałem. Byłem tam za czasów Clintona, czyli w połowie lat 90. Wtedy to był jeszcze cywilizowany kraj, chociaż już widać było początki rozkładu. Byłem legalnie, na studenckiej wizie jako stypendysta rządu Stanów Zjednoczonych.
Obowiązywały wówczas pewne schematy zachowań w relacji władza-obywatel, obywatel-władza.
Niektóre z nich zostały potem wprowadzone w Polsce i innych krajach europejskich i są dla nas dzisiaj zupełnie normalne, ale ktoś nieobeznany mógł się mocno zdziwić.
Tak jak mój znajomy który w banku przekroczył magiczną żółtą linię i polskim zwyczajem uwalił się na plecach jakiegoś gościa przy okienku cały szczęśliwy że jest drugi w kolejce.
Po kilku sekundach leżał gębą na posadzce a dwóch byków ochroniarzy spinało mu ręce kajdankami.
Organizator mojej edukacji w USA wyposażył mnie w poradnik jak się zachowywać aby nie narobić sobie kłopotów. Oprócz tego zrobił mi jeszcze szkolenie po przyjeździe.
Wspomniane wcześniej schematy odpowiednich zachowań obowiązywały obie strony Zarówno obywatela, jak i „władzę”.
I tak. W przypadku zatrzymania kierowcy w samochodzie na drodze trzeba było siedzieć za kierownicą trzymając na niej obie ręce.
Policja też nie mogła cię zatrzymać „bo taki miała kaprys”, tylko musiała ci przedstawić powód zatrzymania. Jeżeli takowego nie było, albo był fałszywy – miałeś prawo ich zaskarżyć.
Policjant podchodził do ciebie i zezwalał na otwarcie szyby. Dalej prosił cię o dokumenty, wypytywał o różne rzeczy i tak dalej (znacie to z filmów), czasami żądał abyś wysiadł.
Ale NIE MIAŁ PRAWA samemu otwierać drzwi twojego pojazdu. Mógł tego zażądać, ale sam tego nie robił. Podobnie z przeszukaniem samochodu. Mógł cię poprosić o otwarcie bagażnika. Gdyby otworzył go sam, to by było nielegalne przeszukanie bez nakazu.
Oczywiście mogłeś się nie zgodzić na przeszukanie, wtedy cię aresztował i jakiś dyżurny prokurator wystawiał nakaz przeszukania.
Dla świętego spokoju wszyscy dobrowolnie bagażniki otwierali o ile nie mieli tam niczego zakazanego, na przykład trupa.
Gdy policjant, agent FBI, DEA, Immigration czy innych służb zachowywał się niezgodnie z procedurą, to tak jak u nas miałeś prawo odjechać z obowiązkiem udania się na najbliższy posterunek policji.
Oczywiście będą cię ścigali, ale jak zobaczą że stajesz przed komisariatem, to odpuszczą.
Jak będziesz im uciekał i uznają że robisz to celowo, to mogą staranować twój pojazd, wypchnąć cię do rowu, zatrzymać w inny sposób.
Ale użycie broni było ostatecznością. A jak już jej używali, to strzelali najpierw w pojazd, tak aby go unieruchomić.
Tej kobiecie z Minneapolis bandzior strzelił dwa razy w głowę przez otwarte okno z odległości metra. To jest morderstwo. Nie zabójstwo a morderstwo, bo strzelał po to aby zabić. Jak chciał ją zatrzymać to mógł strzelić we wrażliwą część samochodu. Świetnie wiedzą gdzie. A z odległości metra do samochodu trafi nawet ślepy paralityk.
Sprawa jest oczywista.
Ale jakaś pinda z administracji Trumpa powiedziała że kobieta celowo użyła samochodu jako broni.
Idąc tym tokiem rozumowania to zarówno zamordowana, jak i ta nierozgarnięta komentatorka mają przy sobie więcej śmiercionośnych przedmiotów.
Pilnik do paznokci, klucze do mieszkania, dezodorant, buty na obcasie, nawet rajstopy z których przecież można zrobić garottę. Że nie wspomnę o biustonoszu użytym jako proca do miotania kamieni.
Można by pomyśleć – kretynka. Przygłupia jak większość członków administracji Trumpa.
Ale sam jej szef, Prezydent USA Donald Trump napisał w mediach społecznościowych:
"Właśnie obejrzałem nagranie z wydarzenia, które miało miejsce w Minneapolis w stanie Minnesota. To straszny widok. Krzycząca kobieta była oczywiście zawodową prowokatorką, a kobieta prowadząca samochód zachowywała się bardzo agresywnie, utrudniając pracę funkcjonariuszom i stawiając opór, a następnie brutalnie, umyślnie i złośliwie przejechała funkcjonariusza ICE, który najprawdopodobniej strzelił do niej w obronie własnej. Na podstawie załączonego nagrania trudno uwierzyć, że funkcjonariusz żyje, ale obecnie dochodzi do siebie w szpitalu. Sytuacja jest obecnie badana w pełnym zakresie, ale przyczyną tych incydentów jest fakt, że radykalna lewica codziennie grozi, atakuje i obraża naszych funkcjonariuszy organów ścigania oraz agentów ICE. Oni po prostu starają się wykonywać swoją pracę, aby zapewnić bezpieczeństwo Ameryce. Musimy stanąć w obronie naszych funkcjonariuszy organów ścigania przed tym radykalnym lewicowym ruchem przemocy i nienawiści!"
Qrwa! Jakbym słyszał stalinowskiego politruka usprawiedliwiającego sołdata który zgwałcił obrabował i zamordował staruszkę.
To nagranie widział cały świat. Tego się nie da w żaden sposób usprawiedliwić.
Funkcjonariusz ICE wykonywał swoją pracę? Tak wygląda praca ICE?
Oni są jak hitlerowskie Einsatzkommando SS.
Buszują po całym kraju, mają nieograniczone uprawnienia. Mogą każdego aresztować, pobić, zastrzelić. Czym się do cholery różnią od irańskich Strażników Rewolucji Islamskiej?
Walczą z terroryzmem? Sami terroryzują Amerykę.
Trump rozpętując antyimigrancką nagonkę spuścił to dziadostwo ICE z łańcucha. A to już nie jest ta łagodna Immigration z lotniska. To bezwzględna i brutalna żandarmeria.
Amerykanie, którzy jak powszechnie wiadomo nie tryskają gejzerami inteligencji wybrali na prezydenta Donalda Trumpa z jego antyimigrancką histerią.
W całym kraju trwają polowania na imigrantów, tak jak w XIX wieku na Indian.
I wielkie zdziwienie że już nie ma Rodrigo ani Manueli i sami muszą sobie kosić trawniki, czyścić baseny i przetykać sracze.
Uczyniliście Amerykę znowu wielką. Wielką porażką demokracji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz