Gotowanie amerykańskiej żaby a
sprawa polska.
To
co się dzieje w Minneapolis, a również w innych miastach USA
przeraża i zdumiewa.
Agenci
federalni działający pod szyldem ICE, DEA, Border Patrol, a będący
de facto bojówkami bandy MAGA bezkarnie terroryzują Amerykanów,
posuwając się nawet do morderstw.
Zamaskowani,
uzbrojeni po zęby i agresywni przypominają hitlerowskich
funkcjonariuszy SS przeprowadzających łapanki na ulicach miast
okupowanej Europy. Teraz dzieje się to w USA, kraju który był
postrzegany na całym świecie jako wzór demokracji i
niepodważalnych swobód obywatelskich.
Ta
legendarna demokracja to już amerykańska historia. To minęło i
raczej nie wróci. A nawet jak wróci, to nie będzie już można
odbudować zaufania obywateli do władz i porządku prawnego.
Donald
Trump nie zawahał się przed rozmontowaniem wypracowanego przez 200
lat systemu demokratycznego na rzecz dyktatury.
Nie
dajcie się nabrać na puste slogany o wolności i demokracji którymi
administracja Trumpa sypie z wielką swobodą.
To
już jest dyktatura, bo dyktatura zaczyna się w momencie kiedy
osobom sprawującym władzę pogarda do mechanizmów demokratycznych
zastąpiła strach przed nimi.
Ale
może po kolei:
*
Dlaczego Minneapolis?
To
prywatna zemsta pomarańczowego orangutana na dwóch facetach.
Tmothym
Waltz’u – gubernatorze Minnesoty i na Jacobie Frey’u –
burmistrzu Minneapolis.
Sprawa
zaczęła się dużo wcześniej niż wydarzenia w mieście. Obaj
panowie nie szczędzili krytycznych uwag pod adresem Trumpa.
Szczególnie Waltz w kampanii wyborczej 2024 kiedy kandydował na
urząd wiceprezydenta obok Kamali Harris.
Obaj
panowie reprezentują Partię Demokratyczną, więc używali sobie po
Trumpie bez ograniczeń.
W
dodatku pomarańczowy przegrał wybory w Minnesocie gdzie uzyskał
46,6% podczas gdy Kamala Harris 50,9%. Z dziesięciu głosów
elektorskich Harris dostała 10 a Trump okrągłe zero.
Takich
rzeczy pomarańczowy orangutan nie zapomina.
A
że Minnesota jest tradycyjnie stanem w którym wygrywają Demokraci,
to Trumpowi nie zależy na jej mieszkańcach.
I
tak w Minneapolis które ma niespełna pół miliona mieszkańców,
grasuje banda złożona z 3000 agentów ICE+przystawki. Dla
porównania lokalna policja liczy tylko 600 funkcjonariuszy.
3000
bandziorów zwiezionych z całych Stanów Zjednoczonych. Już chyba
pisałem o tym, że to są przypadkowi ludzie zwerbowani ze
zwolenników MAGA i słabo przeszkoleni. W zasadzie prawo zakazuje im
używania broni bo formalnie są bardziej urzędnikami niż formacją
policyjną, ale jak już pewnie zauważyliście administracja Trumpa
ma prawo w samym środku tłustej, prezydenckiej dupy. Dlatego
grasują po Minneapolis strzelając do mieszkańców bezkarnie.
Dosłownie
bezkarnie, bo po zabójstwie Rene Good ten nazista Vance zadeklarował
oficjalnie że żadnemu z agentów ICE za ten czyn krzywda się nie
stanie, mają pełny immunitet i oficjalną rządową ochronę.
Reszta
tałatajstwa w postaci Prokurator Generalnej i Sądu Najwyższego
zaraz to potwierdziła.
*
Tu nie chodzi o imigrantów.
Bo
tych jest w Minnesocie jak na lekarstwo. Tak na chłopski rozum. Czy
nielegalny imigrant który przepłynął Rio Grande na granicy z
Meksykiem będzie się tłukł przez całe Stany Zjednoczone, pod
kanadyjską granicę aby tam się osiedlić?
Jest
ich oczywiście trochę, ale im bardziej na południe, tym więcej a
z Florydą, Kalifornią czy Teksasem to się nawet nie da porównać.
Tu
chodzi o coś innego. O zastraszenie Amerykanów. O sterroryzowanie
obywateli USA. Zarówno prawomyślnych w rozumieniu obecnej władzy,
jak i tych którzy się z MAGA nie zgadzają.
Sterroryzowanym,
zastraszonym narodem łatwiej się steruje.
I
Minnesota jest poligonem. Polem doświadczalnym przed większą akcją
która obejmie całe Stany Zjednoczone.
W
listopadzie odbędą się, czy raczej mają się odbyć tzw.
„połówkowe” wybory do obydwu izb amerykańskiego parlamentu.
„Światła
i odważna” polityka rządu sprawiła że notowania Republikanów w
sondażach pikują w dół jak kometa na filmach katastroficznych.
Trump
wraz z kumplami wiedzą że te wybory przerżną z kretesem, to
znaczy przerżnie partia Trumpa co da Demokratom większość w
obydwu izbach i otworzy szeroko wrota do impeachmentu, wyniesienia
Trumpa na kopach z Białego Domu, zamknięcia u czubków czy w innym
Guantanamo. A tego boją się wyjątkowo, bo po utracie władzy skala
ich przekrętów zapewni amerykańskiemu sądownictwu robotę na
najbliższe lata.
Stanu
Wojennego w USA Trump wprowadzić nie może, bo nie istnieje takie
pojęcie w tamtejszym prawie. Ale może skierować armię to
pełnienia funkcji policyjnych na terenie całego kraju. Jest taki
przepis jeszcze z dziewiętnastego wieku który na to pozwala.
I
wystarczy rozdmuchać poczucie zagrożenia, wysłać na ulice czołgi
i agentów federalnych którzy będą rzucali granaty hukowe i gaz
łzawiący żeby skutecznie zniechęcić wyborców do udziału w
akcie głosowania.
Bo
jeżeli można się narazić na rzucenie o glebę i skucie w kajdanki
na progu lokalu wyborczego pod pretekstem sprawdzenia czy obywatel ma
prawo do głosowania, to chyba lepiej będzie zostać w domu.
*
A co nas to wszystko obchodzi?
Paradoksalnie
bardzo nas to obchodzi.
Trump
jest pewnym symbolem dla patoprawicy na całym świecie. Na nim się
wzorują, do niego kierują modły, w niego patrzą jak chłop w
święty obrazek.
Upadek
Trumpa cały ten patoprawicowy układ może pociągnąć za sobą, bo
jak zabraknie guru i wodza, to te lokalne układziki, polskie,
włoskie, niemieckie posypią się jak domek z kart. Nie lewica, bo
lewicy jako takiej już na świecie nie ma, ale liberalni demokraci
zaczną dochodzić do władzy kraj po kraju. Dla prawaków jest to
wyrok skazujący na niebyt.
Wystarczająco
dobrze znacie prawactwo żeby wiedzieć że nie powstrzymają się
przed żadnym skurwysyństwem aby do takiej sytuacji nie dopuścić.
A
wszystko może mieć jeszcze drugie dno.
Wypiszę
Wam kilka „kropek” a Wy je połączcie w rysunek.
*
w czerwcu 2023 patoprawica (zwana dalej dla ułatwienia pisiorstwem)
traci władzę.
*
niedobitki wrzeszczą, że jak w USA Trump zdobędzie urząd
prezydenta, to pisiorstwo do władzy wróci.
*
Trump wygrywa wybory w 2024, pisiorstwo kwiczy z zachwytu.
*
Zostają rozpisane wybory prezydenckie w Polsce.
*
Pisiorstwo do ostatniej chwili wstrzymuje się z przedstawieniem
kandydata i w końcu wystawia „człowieka znikąd”. Dyrektora
muzeum, prezesa IPN o którym nikt niczego nie wie, przynajmniej do
czasu aż dziennikarze wyciągną mu brudów z kosza pod zlewem.
*
Facet już w kampanii wyborczej chwali się swoją znajomością z
Trumpem i tym że amerykański prezydent popiera go z całego serca.
*Nawrocki
przegrywa wybory, ale odgraża się że do rana je wygra.
*
następnego dnia Nawrocki „wygrywa” wybory, to znaczy ogłasza
się prezydentem być może w wyniku szwindli wyborczych. Nie
dziękuje Cysorzowi Polskiej Patoprawicy Kaczyńskiemu a kieruje
rozmodlony wzrok w stronę Trumpa.
*
Wkurzeni wyborcy żądają przeliczenia głosów, co jest czynnością
prostszą od prostej, trzeba tylko chcieć to zrobić.
*
Premier Donald Tusk broni się przed przeliczeniem głosów jak
diabeł przed święconą wodą.
*
Zdrajca Hołownia zaprzysięga gościa dwojga nazwisk
Nawrockiego-Batyra na prezydenta i tak dalej jak wiecie.
To
kropki główne, ale są i kropki pomocnicze.
*Polska
jest w stanie zagrożenia ze strony Rosji i Białorusi
*Polska
jest w NATO
*
Powszechnie uważa się USA za podstawowy filar NATO
*
Aby ujednolicić standardy Polska kupuje amerykański sprzęt
wojskowy w ogromnych ilościach. F-16, Abramsy, Black Hawki i tym
podobne Himarsy.
*
Ten sprzęt jest skomputeryzowany i do prawidłowego funkcjonowania
potrzebuje kodu bezpieczeństwa.
*
Kod bezpieczeństwa mają Amerykanie i wcale się nie kryją z tym że
mogą go jednym kliknięciem wyłączyć. To nawet jest zrozumiałe
bo chodzi o to aby nie użyć amerykańskiej broni przeciwko USA w
razie czego.
*
Sprzęt wojskowy który Polska kupiła za ciężkie pieniądze wymaga
części zamiennych które są w USA i mogą być dostarczone, albo
nie według amerykańskiego widzimisię. Przypominam że obecna
administracja ma ustalenia, umowy, traktaty, kontrakty i zwykłą
przyzwoitość głębiej niż gdzieś.
*
Trump powoli wycofuje USA z NATO.
*
Francja, Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania nie rozpaczają bo mają
swój własny sprzęt i Ameryka może im nagwizdać.
*Polska
jest w czarnej dupie, bo w razie czego będzie mogła postawić te
amerykańskie myśliwce na postumentach jako pomniki techniki.
A
teraz pytania pomocnicze do rysunku.
*
Czy kandydat Nawrocki został dostarczony pisiorom w teczce z logo
CIA?
*
Czy słynna aplikacja Mateckiego nie została napisana w Langley?
*
Czy instrukcja szwindli wyborczych w Polsce nie została dostarczona
z Ambasady USA?
*
Czy PDT nie usłyszał od „sojusznika” że jak przeliczy głosy i
udowodni oszustwo to będzie mógł ruszyć na ruskie czołgi z
szabelkami, bo Abramsy nie odpalą?
Pomijam
już takie sprawy jak dogadanie układu Putin Trump co do podziału
na strefy wpływów. To jest oczywiste i wielokrotnie o tym pisałem.
Po co Trumpowi Nawrocki i rządy patoprawicy? A po to aby nikt nie
zakłócił tej umowy i był ktoś kto przywita w Suwałkach braci
Rosjan chlebem i solą.
Pamiętajcie
że patoprawica czy to u nas, czy w USA nie powstrzyma się przed
żadnym świństwem aby zdobyć i utrzymać władzę.
Wiem,
że to co napisałem może nieco przerażać, lecz nie lękajcie się
bo jest jeszcze kilka sposobów aby Trumpa a wraz z nim resztę
dziwolągów utrącić jak kutasa z antycznej rzeźby.