piątek, 27 lutego 2026


 

Czy chcesz być pięknym, młodym i bogatym?

Wdrożeniu programu SAFE towarzyszą krzyki, gromy i pioruny. I w zasadzie dobrze że tak się dzieje, bo jak wielu, ja również uważam że wrzawa wokół SAFE jest „wkrętem” dekady w wykonaniu Donalda Tuska. Mistrzowskim posunięciem, bo teraz cokolwiek patoprawica by nie zrobiła (była ZA a nawet PRZECIW) to już wizerunkowo poległa na całego. SAFE będzie wdrożony bez względu na to czy opozycja zagłosuje przeciw a Nawrocki zawetuje.

Wrzawa trwa w najlepsze, media nie mówią o niczym innym, a Facebook, podejrzewam że również X rozkręcają zabawę w głupie pytania.

„Czy chcesz aby polska armia była silna?” „Czy chcesz aby pieniądze z SAFE zasiliły polską obronność?” i tym podobne

Like = tak, smutna buźka = nie.

I gdybym miał na takie pytania odpowiedzieć zupełnie szczerze, zgodnie z własnym sumieniem, to odpowiedziałbym NIE.

Wcale nie chcę aby te pieniądze poszły na armię i obronność. Sądzę że są tysiące ważnych, pokojowych celów na wydatkowanie takich pieniędzy.

Środowisko, infrastruktura, zdrowie publiczne, edukacja… Naprawdę tysiące bardzo palących potrzeb.

Ale zdaję sobie sprawę z konieczności chwili. Z tego że sytuacja w naszym regionie wymaga uzbrojenia wojska i zabezpieczenia granicy.

Serce by chciało sfinansowania oczyszczenia rzek i jezior, ale rozum wie że w tej chwili trzeba zbudować kilkaset armatohaubic.

Wolałbym aby zbudowano połączenie nowej S8 ze starą S8, albo dobudowano trzeci pas na dolnośląskiej A4, ale muszę się zgodzić na budowę rowów przeciwczołgowych i smoczych zębów na wschodniej granicy. Zgodzić się zupełnie świadomie.

Bardzo chcę wybudowania placu zabaw dla okolicznych dzieciaków, ale wiem że w tej chwili ważniejszym jest wybudowanie schronu przeciwlotniczego dla mieszkańców.

Więc na facebookowe pytania „czy jesteś za dozbrojeniem polskiej armii?” odpowiadam

I TAK i NIE.

Natomiast na pytanie „Czy chciałbyś aby przez zamieszanie z wdrożeniem programu SAFE polska patoprawica skompromitowała się i straciła część wyborców” - odpowiadam TAK, zdecydowanie TAK i po stokroć TAK.

środa, 25 lutego 2026


 

Niech nam ziemia lekką będzie.

Dzisiaj temat funeralny, czyli smutny.Nie smutny z powodu umierania, przemijania, straty, a smutny z powodu związanych z tym kosztów.

W pewnym mieście powiatowym w środkowej Polsce jest cmentarz. Jakiś czas temu był to cmentarz komunalny ale któryś w dawnych włodarzy miasta postanowił przekazać go w zarządzanie kościołowi. Tak w ramach przymilania się do kleru.

Cmentarz w Polsce to fabryka pieniędzy. W zasadzie bezinwestycyjna, bo koszt działalności to tylko wywożenie śmieci i pensja ciecia który od czasu do czasu zamiecie główne alejki. Fabryka pieniędzy z kontraktami długoterminowymi bo zarabia nie tylko na nowych pochówkach, ale na wszystkich pochówkach które kiedykolwiek się tam dokonały.

Mówiąc prościej, trzeba płacić za przywilej spoczynku nieboszczyka w tym akurat miejscu.

Do niedawna opłaty za utrzymanie grobu były umiarkowane. Różniły się oczywiście w zależności od prestiżu miejsca, inne były na Powązkach a inne na cmentarzu w Pipidówie , ale nie wysysały krwi z żyjących.

I na opisywanym tu cmentarzu wynosiły 500 zł na 10 lat. Tak było do lutego 2026 kiedy to zarząd cmentarza postanowił podnieść je od razu o 140%. Tak „od strzału” jednoosobowo, nieodwołalną decyzją. Za pojedynczy grób istniejący tam od dziesięcioleci należy zapłacić teraz 1200 zł.

Opłaty za miejsce na cmentarzu komunalnym są określane przez władze gminy lub miasta w zależności od tego do kogo należy teren cmentarza. Stanowią punkt obrad Rady Miasta i można przynajmniej teoretycznie mieć wpływ na ich wysokość poprzez „swojego” radnego.

W przypadku cmentarza parafialnego jest to jednoosobowa decyzja zarządcy, czyli proboszcza. Po prostu księżulo wstaje rano, zagląda do portfela sprawdzając ile wczoraj przegrał w karty i ustala nową opłatę za miejsce na cmentarzu oraz minimalną wysokość „cołaski” za inne posługi.

Trywializuję oczywiście, ale robię to po to aby uwypuklić patologię panoszącą się w sferze bolesnej dla żyjących krewnych i na ich bólu żerującą.

Obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące pochówku osób zmarłych reguluje ustawa z roku 1959. Dopuszcza ona pochówki tylko na cmentarzach i katakumbach przeznaczonych do pochówku zmarłych.

Oznacza to że nie można prochów dziadka rozsypać w jego ukochanym ogrodzie, na łące lub na tafli jeziora gdzie dziadek uwielbiał wędkować. Nie można też trzymać urny z jego prochami w domu.

Wyjątkiem jest pochówek w morzu, ale może on się odbyć tylko przy spełnieniu określonych warunków, czyli zgon nastąpił na statku (okręcie) i nie ma możliwości aby statek dopłynął do portu w ciągu 24 godzin. To jedyny wyjątek. W pozostałych przypadkach jesteście skazani na cmentarz.

Nawet zyskujące na popularności „pochówki ekologiczne” czyli połączenie prochów zmarłego z żyjącymi roślinami odbywają się na terenach mających status cmentarza.

Sejm różnych kadencji wielokrotnie próbował się dobrać do tych przepisów i za każdym razem lobby funeralne nowelizacje utrącało.

Przechodziły jakieś tam pierdoły o zdygitalizowanej centralnej bazie grobów, czy elektronicznej karcie zgonu, ale problemu zasadniczego czyli wyboru miejsca pochówku poza cmentarzem nikt nie dotykał. Zbyt wiele osób i instytucji na tym zarabia.

Jednorazowy wydatek w wysokości 1200 zł na 10 lat wydaje się niewielki. To zaledwie 120 zł rocznie. Ale niestety jest płatny w całości a wzrost opłaty o 140% szokujący. Dla emerytów, rencistów i osób niezamożnych jest to zaskoczenie.

Niezapłacenie może skutkować likwidacją grobu i ponownym sprzedaniem tego miejsca komuś bogatszemu.

Właśnie w tym miejscu te przepisy wkurzają mnie najbardziej, bo takie postępowanie ociera się o profanację pochówku. W dodatku jest to podlane sporą dawką hipokryzji, bo pochowanie urny z dziadkiem w jego własnym ogródku jest określane jako profanacja zwłok, a wykopanie dziadka z grobu na cmentarzu i wyrzucenie jego szczątków do śmieci czy wsypanie do jakiegoś zbiorowego dołu profanacją nie jest.

Nieoficjalnie wiadomo, że „atrakcyjne” lokalizacje, przy głównych alejach, w pobliżu kaplicy czy niedaleko od bramy cieszą się sporym popytem i zarządcy cmentarzy wystawiają je na swoiste licytacje.

Pomyślcie co by było z historią materialną, gdyby poprzednie pokolenia począwszy od Kultury Wielbarskiej likwidowały pochówki aby handlować atrakcyjnymi miejscami na kurchan?

Czy tak jest zawsze i wszędzie w Polsce? Otóż nie.

Moja babcia należała do „nimickiej parafii” (jak to określali bogobojni katoliccy Łodzianie) czyli do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

I przynależność do „nimickiej” parafii dawała jej miejsce na „nimickim” cmentarzu, pięknym i zabytkowym cmentarzu przy ulicy Ogrodowej w Łodzi. Grób babci jest naszym grobowcem rodzinnym. Na tym cmentarzu są pochowani również inni nasi krewni.

Cmentarz jest zarządzany przez parafię Ewangelicko-Augsburską w Łodzi i opłata za utrzymanie grobu wynosi… co łaska. Naprawdę „co łaska” bo jest dobrowolnym datkiem na potrzeby cmentarza. Niektórzy dają po kilka tysięcy, niektórzy kilkaset złotych. Wszystko zależy od stopnia zamożności.

I co rzadko spotykane w Polsce – nikt nie kantuje. Jeżeli ktoś jest bogaty, płaci hojnie (bez przymusu, z własnej woli) jak ktoś jest naprawdę biedny to nawet może być z opłaty zwolniony, choś ludzie płacą, nawet symbolicznie. Nikt nie szachruje, bo okłamywanie pastora to tak jak okłamywanie Boga. Jest nieetyczne i nieuczciwe wobec innych.

Jakoś się to Ewangelikom bilansuje. Może dlatego że całość tych dobrowolnych opłat idzie na koszty związane z utrzymaniem cmentarza. Parafia nie kantuje, bo gdyby parafia kłamała w tej sprawie to byłoby to nieetyczne, nieuczciwe wobec Boga, wiernych wyznawców i darczyńców.

Taka anomalia jak na Polskę.

Ważna uwaga. Wyżej opisany system dotyczy tylko członków kościoła i tych którzy już tam mają swoje grobowce.

Ktoś „z zewnątrz” gdyby chciał mieć grób wśród najznamienitszych rodów łódzkich przemysłowców, musiałby zapłacić jakąś zaporową cenę.

Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, bo katolicy pogardzają „nimickim smyntarzem”. Tam leżą lutry i odszczepieńce które nie szanują Mateczki Niebieskiej i Ojca Świętego w Rzymie.


A na koniec opowiem Wam ciekawostkę.

Gdy kilka lat temu rozmawiałem z pastorem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w sprawie grobów i pochówków na parafialnym cmentarzu, wspomniałem że jestem zapiekłym ateistą a nawet wręcz antyteistą i w związku z tym nie mam co liczyć na spoczynek moich szczątków w tym miejscu.

Pastor bardzo się zdziwił. Jeżeli jest tam mój rodzinny grobowiec, to mam prawo być tam pochowany wraz z bliskimi bez względu na to czy jestem wierzący, czy nie.

Ziemia moje prochy przyjmie i nie wypluje a moja babcia już wyszlifowała wszystkie ławki w kościele za kilka pokoleń swoich nawet niewierzących potomków.


poniedziałek, 23 lutego 2026

My internauci, media głównego nurtu, niezależni publicyści i komentatorzy polityczni zajmujemy się Nawrockim, PiSem, Trumpem, Ziobrą, a tymczasem powoli i po cichu podpełza jaszczur.

O jaszczurze na razie jeszcze jest w miarę cicho, ale jak nie zaczniemy o nim pisać i mówić, to może się okazać, że tuż przed wyborami wylezie cały na biało i krzyknie Tadaaaam!


Jaczczur to taka przyklejdupa Brauna. Niejaki Wojciech Olszański.

Sam siebie określa performerem, happenerem, reżyserem inscenizacji historycznych.

To niespełniony aktor. Taki którego największym osiągnięciem artystycznym była rola „trzeciej halabardy z lewej strony”. Niemniej jednak Akademię Teatralną skończył, warsztat aktorski posiada i go wykorzystuje.

Facet wcielił się w rolę przywódcy polskich ultranacjonalistów. W 2023 roku założył wraz z Marcinem Osadowskim i Michałem Kosińskim efemeryczną partyjkę pod nazwą Rodacy Kamraci. Partyjka rozkwitła jak psia kupa na trawniku i jej żywot był równie długi. Po roku została wykreślona z rejestru partii politycznych za niezłożenie sprawozdania finansowego. Taki peszek.

Ale po partyjce pozostał smród zwany „ruch kamracki” lub po prostu Kamractwo. Są to nieformalne struktury ekstremistycznego ruchu o charakterze skrajnie nacjonalistycznym.

A ponieważ są nieformalne, to nasze praworządne i poprawne politycznie państwo nie bardzo daje sobie z nimi radę.

Niby tam ich jakoś ścigano, próbowano zdelegalizować to co nielegalne :) próbowano powiązać jej członków z przestępczością zorganizowaną, aktami przemocy czy szpiegostwem na rzecz Rosji.

Oczywiście nieskutecznie, bo jak w Polsce kogoś podejrzewa się o szpiegostwo na rzecz Rosji, to się go wzywa do prokuratury i zadaje wprost pytanie „Czy szpieguje pan/pani na rzecz Rosji?” a wtedy podejrzewany odpowiada NIE. I to sprawę zamyka. „Podejrzany oświadczył że nie szpieguje na rzecz Rosji” sprawa do umorzenia. Proste, nie?

Jaszczur Olszański określa się wprost i bez zażenowania jako nacjonalista, stalinista, faszysta, zwolennik ścisłej współpracy Polski z Rosją Putina i przyjaźni z reżimem Lukaszenki.

Gość który publicznie powiedział że posłanka KO Klaudia Jachira jest „egzemplarzem do gwałcenia”.
To taki facet, który jakby stanął w waszym progu to byście strzelili go w pysk kapciem a potem gonili przez dwie przecznice okładając parasolką.

On też nie stroni od fizycznej przemocy i nawet łapał za to jakieś wyroki. W sumie kilka miesięcy odsiedział w ciupie, poza tym dostawał prace społeczne, jakieś śmieszne grzywny, tak około 2 tysięcy zł. Wszystko to w warunkach recydywy. Fajnie?

W każdym razie daleko mu do twardego kajdaniarza i podobno jak wyszedł z aresztu to był grzeczny i przymilny jak Kicia Kocia. To straszny tchórz i areszt dał mu nieźle w kość. Długo to nie trwało, ale kilka osób solidnie z niego „łacha pociągnęło”.


Sam Olszański jest oczywiście za głupi aby wymyślić jakąś głębszą ideę, ale ma za sobą dwóch podżegaczy, Brauna i Korwina-Mikkego którzy nim kierują.
Ostatnio coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, wystąpił w Kanale Zero i promowała go towarzyszka panienka Jaruzelska.

Jak wspomniałem na początku, jest przyklejdupą Brauna i pojawia się z nim w sądach, na wiecach, przy okazji różnych zadym. Jako aktor rozpoznawalny nie był, teraz zaczyna być.

I właśnie to jego aktorstwo stanowi powód pewnej konfuzji. Niektórzy twierdzą że pokręcone i patologiczne poglądy Olszańskiego są jego własnymi poglądami, a inni że to tylko aktorska kreacja. Spór toczą legaliści z symetrystami, prawnicy, psychologowie.

I my moglibyśmy w tym sporze zaistnieć uznając Olszańskiego za wariata albo tylko aktora grającego postać lokalnego Hitlerka, gdyby nie to że facet staje się naprawdę niebezpieczny i już wam wyjaśniam dlaczego.


Pewnego dnia syn moich znajomych 9 latek, uczeń czwartej klasy szkoły podstawowej przyszedł do swojej matki i powiedział że on chce mieć taki mundur jak Jaszczur.

Matka początkowo nie złapała o co mu chodzi i nawet wyraziła zdziwienie że taki duży chłopiec i chce się na klasowy bal karnawałowy przebierać za jaszczurkę, ale młody jej szybko wyjaśnił że oglądał z kolegami na YouTube takiego faceta o pseudonimie Jaszczur, i on ma fajny mundur i naszywki i furażerkę i masakruje lewaków, pederastów, imigrantów i feministki. Ciekawe co by bogobojna matka powiedziała że idol synka „sra na biblię”.

W Olszańskiego wpatruje się z dumą uczeń czwartej klasy szkoły podstawowej. On taki sam właśnie chce być.

Można powiedzieć że smarkaty z tego wyrośnie. W siódmej klasie zacznie się rozglądać za dziewczynami i Jaszczur mu z głowy wywietrzeje.

Ale przecież ktoś mu tego gościa na YT pokazał, ktoś mu powiedział o jego istnieniu. Koledzy? Kolegom też ktoś go pokazał. Nie sądzę aby sami go znaleźli pomiędzy filmikami o grze w Minecrafta.

I już jakaś grupka czwartoklasistów uważa że to hecnie by było gwałcić Klaudię Jachyrę, ich starsi koledzy też tak sądzą.


Skoro taki jaszczur przyciąga do siebie smarków z podstawówki, to przyciąga też osiemnasto, dwudziesto, trzydziestolatków. Tych którzy nie bardzo są w stanie samemu sobie znaleźć sens życia. Ci którym podoba się mundur, marszowy krok, piszczałki i bębny. Ci którzy sami są nikim ważniejszym od garści piachu, ale w grupie czują się silni siłą grupy.

Młodzi ludzie się nudzą. Szukają ekstremizmów aby nudę czymś wypełnić. Platforma straciła władzę przez ciepłą wodę w kranie i może stracić ponownie przez pizdowatą ślamazarność i polityczną poprawność. O ile nie wpadnie na pomysł w jaki sposób wypełnić pustkę w życiu młodych frustratów.

Te dwie cwane gapy Braun i Mikke zrozumieli już dawno o co chodzi i od wielu lat kokietują młodzież. Słupki konfederacji i braunowej korony razem sięgają 23% i zaczynają wyprzedzać PiS. Razem z PiSem o 10 mandatów przerastają ruchy demokratyczne w sejmie. I jak się nic nie zmieni to będziemy wtedy w czarnej dupie.

Wiem, przesyłamy sobie buziaczki i fajerwerki bo KO ma 37% i o 10% prześciga PiS. Jesteśmy zadowoleni jak jasna cholera.

Ostatnie osiem lat nauczyło nas że to PiS jest złem. Reszta to Pikuś. Nie liczy się. Właśnie ta reszta zaczyna się teraz liczyć.

Tylko mi nie mówcie że PiS nie wejdzie w koalicję z konfederacją i brauniarzami. Nie łudźcie się. Kaczyński powiedział że nie lubi konfederacji i wyklucza układy z Braunem. Nie pierwszy raz Kaczyński skłamał. Jeżeli to popchnie PiS (lub to co z niego zostanie) do władzy, to Kaczyński będzie gotowy wystąpić w roli Kasztanki i objechać pod siodłem Brauna Plac Zamkowy dwa razy.

Nie lekceważcie Wojciecha Jaszczura Olszańskiego i jego zwolenników, bo to nie są wariaci To niebezpieczni ekstremiści.

P.S. nie wklejam Wam to zdjęcia tego naziola Olszańskiego. Większość pewnie go kojarzy, kto nie kojarzy niech sobie wygoogluje. Jestem po dobrym obiedzie i nie będę ryzykował zarzygania laptopa na widok tej gęby.


 

sobota, 14 lutego 2026


 

Rzeczywistość zaczyna nam się zagęszczać jak galareta.

Ci którzy mówili że widzieli już wszystko otwierają ze zdziwienia usta, bo to co się dzieje zadziwia nawet ich.

Ja nigdy nie przypuszczałem że będę świadkiem zamachu stanu który narasta z dnia na dzień, a jednak jestem.

Autorzy tego zamachu już nawet się nie kryją ze swoimi zamiarami. Pościągali maski i mówią otwartym tekstem o tym do czego dążą.

Zobaczcie jak się zmieniła narracja patoprawicowej opozycji. Przestali gadać o patriotyzmie, ojczyźnie, wielkiej Polsce, orłach białych, husarii i żołnierzach wyklętych.

Całkowicie zniknęło potępienie Rosji oraz Smoleńsk. O Katyniu przestano gadać już lata temu. Wzmaga się wrogość do Unii Europejskiej, o jadowitych atakach na rząd Donalda Tuska nawet nie wspomnę.

Do niedawna to wszystko było w sferze głupiej i wkurzającej gadaniny, ale tylko gadaniny. Teraz już są to czyny.

Nie będę Wam opisywał co wyprawia Nawrocki wraz z amerykańskim ambasadorem, bo wszyscy to widzicie. Nie będę Wam wymieniał wyczynów Goska, Jakiego czy Tarczyńskiego. Wiecie co się dzieje.


Nie wiem czy wiecie dlaczego tak się dzieje?

Zacznijmy od tego że amerykański prezydent Donald Trump, facet którego megalomania przebiła Nerona i egipskich faraonów zapragnął zapisać się na trwałe w historii USA i Świata.

Nie ważne dobrze czy źle, ale głośno. W tym celu postanowił podzielić Świat na strefy wpływów. Mniej więcej tak jak to zostało zrobione w Jałcie przez Roosevelta i Stalina.

Wtedy to było łatwiejsze i bardziej akceptowalne. Przynajmniej jeżeli chodziło o Polskę. Nie mieliśmy już Paderewskiego który by nam w Wersalu wywalczył niepodległe państwo. Mieliśmy słaby rząd w Londynie i niemiecką okupację w kraju.

Sowieci szli na Berlin i w naturalny sposób zażądali tego przez co przemaszerowali.

W rezultacie wpadliśmy w rosyjską orbitę wpływów na ponad 50 lat.

I teraz Trump wzorem Roosevelta chce ten numer powtórzyć. Całe to pieprzenie o wyjątkowym, wiernym sojuszniku i największym przyjacielu USA to ściema, kit i mydlenie oczu. Sprzedał nas Rosji bez żadnych skrupułów, tak jak wcześniej sprzedał setki parceli do wyburzenia w Nowym Jorku.

Ja tylko czekam aż administracja Trumpa ogłosi że będzie gwarantem dobrego traktowania nas przez rosyjskiego protektora, bo przecież Putin obiecał to Trumpowi w rozmowie telefonicznej, nie mamy się co martwić bo USA będą pilnowały aby nas Putin nie gnębił zanadto. Musimy się na to zgodzić, bo tak ustaliły ze sobą Wielkie Mocarstwa, więc mamy zamknąć mordy i pokornie przyjąć ich decyzję.


Nie wiem czym tam ze sobą handlowali? Gaz, ropa, nikiel, kobalt… nie interesuje mnie to. Łupy już zostały rozdzielone i Trump nie zrobił tego tylko dla zysków. Przynajmniej nie dla zysków USA. Sam, prywatnie zarobi na tym miliardy, ale skoro twierdzi że Ameryka to ON, to nabijając swoją własną kabzę uważa że nabija kabzę Stanom Zjednoczonym. Tu przebił nawet megalomanię króla Ludwika XIV.

On to zrobił dla utrwalenia swojej „wielkości” (piszę w cudzysłowie bo tylko on uważa swoją wielkość za wielką)


Tak więc Drodzy Państwo, jesteśmy w trakcie procesu sprzedaży.


Ja już nie mam żadnych wątpliwości. Nawrocki został przywieziony w teczce amerykańskiego ambasadora.

Sam fakt że amerykański ambasador demonstracyjnie przyjeżdza na Krakowskie Przedmieście na dwie godziny przed obradami RBN i udziela instrukcji już o tym świadczy.

Nie ważne co to były za instrukcje. Sam fakt paradowania przez główną bramę mówił „ Jakbyście mieli jakieś wątpliwości, to ja tu jestem szefem, a ten piesek w środku zrobi to co mu kazałem”.


Pierdołowaty Duda był pisowskim wynalazkiem. Facet pętał się po kancelarii Lecha Kaczyńskiego, antyszambrował u Jarosława, to sobie nominację wysiedział na krześle w przedpokoju. Wygrał przez przypadek co zaskoczyło wszystkich wraz z nim i papą Jarosławem.

O cwaniaczku Nawrockim nikt by w pisie nawet nie pomyślał gdyby amerykańska ambasada nie obiecała że w zamian za poparcie kandydata załatwi im powrót do władzy.

I uwierzcie mi, załatwi.

Gdyby w szranki wyborcze stanął Trzaskowski i Czarnek, to szanse byłyby w miarę wyrównane, bo Czarnek cieszył się sporą popularnością wśród gminu.

Ale Nawrocki? A kto do cholery wiedział kto to jest Nawrocki?

Dlatego USA nam te wybory skręciły. Pomysł z wystawieniem kilkunastu kandydatów tylko po to aby wsadzić ich ludzi do komisji wyborczych? Przecież to przerasta inteligencję PiSu. Aplikacje Mateckiego i Czarnka? Nawet jeżeli nie miały realnego wpływu, to znakomicie zastraszyły wyborców. Wreszcie szwindle z liczeniem głosów i podmianką na protokołach. To musiało być wymyślone w Langley. Śmierdzi CIA z odległości.

Potem pozostało już tylko pogrożenie palcem rządzącym aby odpuścili sprawdzanie legalności wyborów i zaakceptowali Nawrockiego. To już drobnostka.

Tak więc mamy to co mamy, czyli permanentną obstrukcję legislacyjną paraliżującą działania rządu, sądów, prokuratury, służb specjalnych.

Nawrocki ma jedno zadanie. Doprowadzić do takiego bałaganu aby rząd nie mając innego wyjścia podał się do dymisji.

I pomimo zapewnień Donalda Tuska, że broni nie składa, nie podda się i nie poda rządu do dymisji, to ja wcale nie jestem pewny czy kiedyś nie nastąpi taka sytuacja że będzie musiał.

Czemu? A dlatego że rząd kieruje się praworządnością i poprawnością polityczną.

A jak władzę przejmie obecna opozycja, to będzie rzeźnia.

Nikt nie będzie się przejmował immunitetami. Powsadza się ludzi do więzienia tłumacząc to „wyższą koniecznością” i ochroną interesów państwa. Tak. Poczekają na zdjęcie immunitetów w areszcie, bo „dobro państwa tego wymaga”

A nam, poprawnym politycznie obywatelom pozostanie zgłoszony uprzednio w magistracie protest przed aresztem. Garstka emerytów w białymi różami i świecami śpiewająca „Mury” i trzymająca transparent UWOLNIĆ TUSKA, UWOLNIĆ SIKORSKIEGO.

Nie postoimy zresztą długo, bo nowa władza w celu ochrony ciszy nocnej rozjedzie nas jakąś bojówką z pałami i kastetami. Zostaną podeptane róże i połamane świece.

Pewnie zabiją z pięć osób, ale wyjaśnią to tym, że chyba wyjechały za granicę lub zgubiły się gdzieś w Warszawie.

Nie chcę krakać, ale jak odzyskają władzę to właśnie tak będzie.


Więc nie pozostaje nam nic innego jak nie dopuścić aby kiedykolwiek przejęli władzę.

Ich się nie da przekonać. Ich się nie da przekabacić na naszą stronę. Oni są zaimpregnowani na rozsądne argumenty jak chińskie parasole.

Ich po prostu trzeba zniszczyć.

Nie fizycznie. Zniszczyć politycznie. Zdelegalizować, wymazać z rejestrów, rozproszyć rozbić w pył.

Mam cichą nadzieję że rozpoczynające się teraz (dopiero teraz) działania w celu wymiany obsady KRS i Trybunału Konstytucyjnego mają na celu właśnie zneutralizowanie niebezpiecznej patoprawicy. TK jest instytucją kluczową w procesie delegalizacji partii politycznych. To oni podejmują ostateczne decyzje.

I mam również nadzieję że będą to decyzje odważne. Nie „poczekamy dwa lata”, „rozpatrzymy wszystkie odwołania”, „ojej, mecenas Lewandowski zawnioskował o zmianę składu, to co my teraz zrobimy?”

No cóż. Ja na ich miejscu bym szurnął mecenasa na dół po schodach, trzasnął młotkiem w stół i wydał wyrok. Nie jestem prawnikiem. Pewnie jakieś kodeksy nie pozwalają na takie postępowanie, ale ostatnie działania sądów w sprawie aresztu dla Ziobry pokazały że można przytrzeć dziób nawet wyszczekanej papudze z Ordo Iuris. Przestańmy do cholery dawać się terroryzować.

Niech płaczą prawackie posłanki. Niech dziennikarze rozdzierają szatki, niech szczujnie zachłystują się własnym jadem, niech piszą pozwy, protesty i apele. CHIWD.

To my do diabła wygraliśmy wybory i to my mamy prawo rządzić tak jak chcemy.

A jak ktoś wybory przegrał, to niech spier***a na bambus (jak to się w szkole mówiło).

No chyba że jest długa ręka która przez ocean trzyma naszą władzę za jaja i nie bardzo możemy pisnąć, bo nasz los już został przesądzony i trafiliśmy do świątecznej paczki dla Putina.


Jeszcze jedna uwaga na koniec.

Trump rozwala demokrację w Polsce, bo chcę użyć zwasalizowanej Putinowi Polski jako lewara do rozwalenia Unii Europejskiej.

Wystarczy popatrzeć na liczby. Zjednoczona Unia Europejska ma większy potencjał gospodarczy niż USA są w stanie osiągnąć. Dlatego uwiera Trumpa jak czyrak na zadku. I dlatego chce ją rozwalić na skłócone ze sobą, małe państewka które będzie można rozgrywać pojedyńczo.

Ale to jest materiał na zupełnie inny artykuł. Póki co to „tak się właśnie żyje na tej wsi".





niedziela, 8 lutego 2026


 

Motto:
Kto się za ten wiersz obraża
ten się sam za gówniarza uważa.

(S.I.Witkiewicz)


Zastanawiałem się jak ten tekst napisać w taki sposób aby nie używać wulgaryzmów. Całkowicie uniknąć się ich nie da, spróbuję je ograniczyć do minimum, ale na wszelki wypadek nie czytajcie go dzieciom na dobranoc.

Moja koleżanka zajmująca się psychologią powiedziała że jak ludzie pokazują swoje emocje, to zyskują sympatię innych ludzi.

Generalnie się z tym zgadzam, ale istnieją jeszcze takie rzeczy jak dyplomacja, polityka oraz gra w pokera.

Tutaj raczej nie należy ujawniać swoich uczuć, bo wychodzi się na idiotę.

Dożyliśmy czasów gdy władzę przejęli ludzie których można określić jako małe, mściwe ch**ki w skrócie MMCH.

Nie będę pisał o wszystkich którzy na to miano zasługują. Skupię się na dwóch, bo przykłady ich zachowań są najbardziej jaskrawe.


Postać numer jeden wśród MMCH to oczywiście amerykański prezydent Donald Trump.

Facet o umyśle i zachowaniach pięciolatka. Może jest to cwana gapa, który tylko na obsrańca pozuje, ale raczej rzeczywiście jego zdolność pojmowania nie przekroczyła poziomu amerykańskiej Elementary School.

Rozwydrzony gówniarz który wierzga, tupie nóżkami i wywraca wszystko dookoła siebie gdy nie dostanie torby z cukierkami.

A gdy świat jest nieugięty i nie chce mu tych cukierków dać, to się obraża i mści.

Chciał Nobla, nie dostał to grozi cłami Europie. Chciał Grenlandii, nie dostał to wygłasza jakieś farmazony na spotkaniu w Genewie i grozi Danii cłami a nawet wojną.

Obraża się na aktorów za to że go parodiują, na raperów za prześmiewcze teksty, na twórców internetowych za złośliwe filmiki.

Wszystkim im grozi pozwami sądowymi, represjami, nieomal nabiciem na pal.

Po prostu mały, mściwy ch**ek, dyndający.

Człowieku. Ty jesteś prezydentem kraju który uzurpuje sobie pozycję światowego lidera. Okaż że nieco dystansu i godności zamiast się kompromitować.

Dupolizy twierdzą że Trump ma po prostu wielkie ego. Nie. On jest głupim pięciolatkiem, małym mściwym ch**kiem który w piaskownicy bije łopatką kolegów za to że nie biją braw gdy błaznuje.


Drugim MMCH jest trumpowy gubernator w Polsce. Facet o nazwisku Nawrocki vel Nowrocky vel Batyr.

Ten człowieczek robi wszystko aby w małostkowości i gówniarstwie dorównać swojemu protektorowi Trumpowi.

Na razie zyskał pozycję półtrampka, bo to co odwala jest wtórne i mało oryginalne.

Ale konkretniej.

Zablokował nominacje oficerów służb specjalnych za to że w kampanii wyborczej badali jego powiązania z trójmiejskimi przestępcami. Po prostu się za to obraził.

Zażądał wydania tajnych danych personalnych funkcjonariuszy służb których podejrzewa o „torturowanie” księdza aferzysty.

Robi to tylko dlatego że ksiądz chcąc wzbudzić litość wśród owiec powiedział że był niewłaściwie traktowany w areszcie. Powiedział. A jak ksiądz coś powie, to powie.

Blokuje nominacje sędziowskie bo sędziowie nie odpowiadają gustom jego politycznych mocodawców. Słabe to. Oj słabe.

Blokuje nominacje ambasadorskie, a szczególnie zaciekle Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa.

Do Klicha może mieć jakieś pretensje polityczne. Ale co ma do Schnepfa, zawodowego dyplomaty który z polityką ma mało wspólnego?

A ma to, że żona Schnepfa, Dorota Wysocka-Schnepf jest popularną dziennikarką i widocznie kiedyś powiedziała coś za co się Batyrek obraził.

Kumacie? Mści się ch**ek na mężu za żonę!

Pierwszy zgrzyt w tej sprawie nastąpił gdy Dorota Wysocka-Schnepf miała poprowadzić debatę prezydencką w kampanii.

Szachermacher i pozostałe młotki ze sztabu Batyra biegały jak pchły po psie próbując to zablokować.

Do tego się nadyma i puszy aż obawiam się że mu kiedyś gumka w majtkach pęknie.

Najnowszy wytrysk wody sodowej, to pretensje do włoskiej telewizji za to że za mało eksponowały jego postać na uroczystości otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie.

Sami powiedzcie, czy nie jest to foch nadętej dziewczynki za to że nauczycielka postawiła ją w drugim szeregu podczas szkolnej akademii.

Ja się nie zżymam na MMCH. Lud sobie takie pokraki wybrał, to niech lud się cieszy. Mnie to po prostu mdli. Przyzwyczaiłem się że osoby rządzące państwami zyskują szacunek dokonanymi czynami a nie nadąsaną miną.


Trump może grozić cłami, atomową bombą czy interwencją Marines. Porwał Maduro w zasadzie cholera wie po co?

Sam Maduro nie wie dlaczego został porwany, i ci którzy go pilnują w Nowym Jorku też nie wiedzą.

Może się jeszcze zdarzyć, że Marines odwiozą Maduro z powrotem do Caracas, wysadzą gdzieś na trawniku i powiedzą

„Sorry stary, pomyliliśmy się. Nie bierz tego do siebie. Kazali nam cię przywieźć, to przywieźliśmy a teraz odwozimy. Co złego to nie my.”


Nasza lokalna rozdymka ma o wiele mniejsze możliwości od Trumpa i to frustruje gościa jeszcze bardziej. Nie bardzo ma sobie jak ulżyć.

Cycu i Sczachermacher to za duże figury aby na nich kanalizować złość. Ale może oddelegują jakąś urzędniczą pierdołę z kancelarii która za sowite uposażenie będzie łaziła za Batyrem i zbierała plaskacza w ucho za każdym razem jak mu się coś nie spodoba.

Sporo ludzi już zaczyna dostrzegać idiotyzm tej sytuacji i być może właśnie ta małostkowość, te gówniarskie zachowania spowodują że MMCH zostaną zmieceni z planszy.



niedziela, 1 lutego 2026


 

„Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”

Jeżeli kierujesz się tym nakazem zdefiniowanym przez Kanta, to masz prze**bane. Zrobisz coś złego, to musisz z tym żyć. Tkwi to pod czaszką, gniecie, uwiera, nie pozwala zasnąć. Cholernie niewygodnie jest żyć pod ciężarem imperatywów tkwiących we własnej świadomości a nie siedzących na ołtarzach wśród świeczek i kwiatków.

Jako przykład można tu przytoczyć przypowiastkę o Bogu i rowerze.

„Całe życie chciałem mieć rower. Dwa razy dziennie modliłem się i prosiłem Boga aby dał mi rower. Po latach zrozumiałem że to tak nie działa. Ukradłem więc rower i pomodliłem się do Boga o wybaczenie, a on mi wybaczył bo jest przecież miłosierny”.

Z imperatywem kategorycznym tak fajnie nie jest. Gdy tylko spojrzysz na ten rower widzisz człowieka który zbierał do skarbonki pieniądze na jego kupno, odmawiał sobie ciastek i przyjemności, bo chciał mieć rower przynajmniej tak bardzo jak ty. Cieszył się gdy go kupił i kiedy pierwszy raz na nim jechał. A ty mu go zabrałeś, bo ubzdurałeś sobie że twój Bóg ci na to pozwolił.

Wiara w boga mówi – stało się. Masz wybaczone więc ciesz się rowerem.

Imperatyw sprawia że za każdym razem kiedy na niego wsiadasz, siodełko pali cię w dupę cudzym żalem i stratą.

Pewnie bym tego filozoficznego bajdurzenia nie pisał gdyby nie sytuacja z wczoraj. Sytuacja tak banalna że nawet niezauważalna, ale ja ją zauważyłem.

Jestem w sklepie. Takim markecie gdzie owoce klient musi sobie sam zważyć i nakleić na torebkę metkę z ceną.

Stoję na końcu niewielkiej kolejki do wagi (nie więcej niż pięć osób) i obserwuję jak ludzie ważą swoje zakupy.

Są trzy opcje opakowań.

- Towar luzem

- Własna torba

- Torebka jednorazowa

I wszyscy którzy mają owocki wsypane do jednorazowych torebek udostępnianych przez sklep klepią opcję „towar luzem”. Prawdopodobnie dlatego że ta torebka kosztuje jakieś tam grosze i nikt przy kasie nie sprawdza czy została zakupiona. Tacy jesteśmy sprytni! Orżneliśmy system na 5 groszy, a wiadomo „grosz do grosza...”

A ja z tym cholernym imperatywem siedzącym okrakiem na karku wybrałem opcję „torebka jednorazowa” i byłem chyba jedynym idiotą który tego dnia to zrobił.

Ale musiałem, bo przecież miałem towar w torebce jednorazowej i z której strony by nie patrzeć, nie było inaczej.

Cholerny imperatyw działa w ten sposób, że ja o tej sytuacji pamiętam dzisiaj, następnego dnia, a ci którzy zrobili przekręt na torebce zapomnieli o czynie w 30 sekund po jego popełnieniu, o ile w ogóle mieli świadomość niemoralnego postępowania. A co by było gdybym zrobił tak jak oni? Chyba by mnie to zagryzło.

Problem z imperatywem moralnym polega na tym, że nie da się go w żaden sposób usprawiedliwić, zagłuszyć, wyłączyć i jest on absolutnie kategoryczny.

Ja nie wyobrażam sobie abym mógł kierowany żądzą dotknąć dziecko w sposób lubieżny.

Imperatyw blokuje przed tym tak samo silnie jak przed zjedzeniem cynaderek. To jest fizyczne. Niewidzialna siła każe trzymać ręce przy dupie. Własnej dupie.

Nie znaczy to, że nie podobają mi się młode kobiety. Ok, podobają mi się, tak samo jak obrazy impresjonistów, architektura wczesnego modernizmu czy słoneczne poranki.

Poza tym młode kobiety to nie dzieci. W moim wieku za młodą kobietę uważa się nawet taką po czterdziestce. Tak podobają mi się.

Ale dzieci są zupełnie aseksualne i za cholerę nie mogę zrozumieć jak mogą kogoś podniecać.

Potrafię sobie to racjonalnie wytłumaczyć, ale zrozumieć nie jestem w stanie.


Są ludzie, najczęściej mężczyźni choć nie tylko, którzy panicznie boją się konfrontacji z innymi ludźmi. Są podszyci strachem ale za żadne skarby tego strachu nie okażą. To tkwi gdzieś głęboko w nich i jest maskowane pozorami władczości, kategoryczności i zwykłym egocentryzmem.

Są faceci którzy panicznie boją się ujrzenia w oczach kobiety politowania i pogardy z powodu tego „mizernego wisiorka”, lub innych deficytów. Dlatego boją się konfrontacji z osobami równymi sobie wiekiem czy intelektem.

Ale co innego jest ujrzeć strach, przerażenie i bezradność w oczach dziecka.

To ich kręci. To ich podnieca. Nie wygląd dziecka.

Podnieca ich dominacja. Poczucie władzy. Na dobrą sprawę podniecają się sami sobą.


Gdyby siedział im na karku imperatyw moralny, to by gościa sparaliżował wrzeszcząc – „gdzie pchasz te łapy zboku? To jest dziecko do knędzy! Odwal się od niego!” Ten wewnętrzny głos którego nie da się uciszyć.

Ale najczęściej nic im na karku nie siedzi. Gdzieś tam w oddali dźwięk dzwonów przypomina że mówiono mu o jakichś tam przykazaniach, coś o „nie kradnij” albo „nie cudzołóż”, ale kto by się tym przejmował? Wszyscy kantują na darmowych/niedarmowych torebkach i jeszcze nikogo z nich Bóg z tego powodu nie ukarał.

No, to jak sobie taki użyje na tym dziecku, to załatwi sprawę w ten sposób że pójdzie do księdza się wyspowiadać, ten go rozgrzeszy a przy okazji wymienią się kilkoma interesującymi adresami.

Zauważcie że prawie zawsze gdy wybucha pedofilska afera, to sprawcami są osoby które mają gęby wysmarowane świętymi olejami.

Grzmią o bogu, rodzinie, wartościach, chrześcijaństwie, tradycji. Latają do kościółka wznosząc oczy do nieba ale przy okazji łypną którymś na śliczną dziewczynkę albo chłopczyka.

…


Dobrze. Wyrzygałem się w łazience, to mogę kontynuować.

Ta religijna hipokryzja nie dotyczy tylko obszarów związanych z seksem, chociaż to ich kręci najbardziej. To dotyczy również uczciwości, prawdomówności, szacunku do innych ludzi.

Nie chcę się tak całkowicie pastwić nad ludźmi którzy kierują się w życiu wiarą. Kawa nie wyklucza herbaty i wiara nie zabrania kierowania się imperatywem moralnym.

Ale imperatyw może znakomicie funkcjonować bez wiary.

Ja się nim kierowałem gdy nie miałem zielonego pojęcia o Immanuelu Kancie i jego teoriach. Dekalog mi do głowy próbowano wkładać, ale on był tak abstrakcyjny że wylatywał drugim uchem. Bo czy kilkuletnie dziecko zrozumie co to znaczy „pożądać” czy „cudzołożyć”? I w dodatku podobno powiedział to jakiś bóg który jest, ale go nie ma a przynajmniej nie widać, a jak się dobrze wpatrzeć w chmurkę, to nie siedzi tam żaden facet z brodą a tylko co najwyżej obok leci samolot.

A przy kategorycznym imperatywie moralnym dekalog brzmi jak żart. Bo jak się poślizgniesz na którymś z tych wyrytych w kamieniu przykazań, to sam siebie usprawiedliwisz, a jak nie to usprawiedliwi cię urzędnik podległy wydawcy tych przykazań.

A imperatyw nie bierze jeńców.

Bo kradzież jest kradzieżą. I nie ważne czy jest kradzieżą miliona dolarów, czy torebki foliowej. Czyn jest czynem.

Nie ma rzeczy bezpańskich. Nawet jak coś leży i sprawia wrażenie opuszczonego, to być może do kogoś należy. Jak znajdziesz na chodniku parę rękawiczek, to ich sobie nie bierzesz z okrzykiem „Ale fajne rękawiczki! W sam raz na mnie”. Nie. Bozia ci ich z nieba nie zesłała. Ktoś je zgubił i może ich teraz szuka?

Nie molestujesz dzieci, bo to są dzieci i nawet nie zdają sobie sprawy z tego że robisz im straszną krzywdę. Sprawy sobie nie zdają, ale ból zostanie im do końca życia. Jak jesteś taki chojrak, to skonfrontuj się z kimś równym sobie. Najwyżej usłyszysz coś o „marnym wisiorku” ale nie powinno ci to złamać życia.

Nie krzywdzisz celowo innych ludzi, bo co oni ci do cholery zrobili? Możecie sądzić że jak ja ujadam na prawaków czy katoli, to ich krzywdzę celowo. Nie. Jakby oni się nie wpieprzali do mnie i mojego życia to bym był dla nich życzliwy. Oni mają swój świat i ja mam swój. Żyjemy równolegle i nikt drugiemu na odciski nie włazi.

Żyjesz w harmonii z otoczeniem, bo jesteś jego częścią. Nikt, żaden bóg nie stworzył świata czyniąc go poddanym człowiekowi. Świat się sam stworzył i człowiek się sam stworzył i musi znać swoje miejsce w szeregu. Człowiek, pies, świnia, jabłoń, filodendron są tak samo ważne bo składają się z tych samych pierwiastków chemicznych. To że się zżerają nawzajem, to tylko istniejące od zawsze dążenie do utrzymania równowagi w przyrodzie.


Opisałem tutaj tylko kilka zakazów, nakazów wynikających z mojego własnego imperatywu moralnego. Każdy ma inny, nie jest to uniwersalne i na tym polega jego wyjątkowość.

Mogą się zdarzyć ludzie którzy nie kierują się ani wiarą ani etyką, tylko impulsywnymi instynktami. No cóż. Też są ludźmi, mają dwie nogi, dwie ręce i wyprostowaną sylwetkę. Niech sobie żyją. Ale jak się z nimi nie koleguję, na obiady nie zapraszam, do kina razem nie chodzimy a o całowaniu nawet nie ma mowy.

niedziela, 25 stycznia 2026


 

Gotowanie amerykańskiej żaby a sprawa polska.


To co się dzieje w Minneapolis, a również w innych miastach USA przeraża i zdumiewa.

Agenci federalni działający pod szyldem ICE, DEA, Border Patrol, a będący de facto bojówkami bandy MAGA bezkarnie terroryzują Amerykanów, posuwając się nawet do morderstw.

Zamaskowani, uzbrojeni po zęby i agresywni przypominają hitlerowskich funkcjonariuszy SS przeprowadzających łapanki na ulicach miast okupowanej Europy. Teraz dzieje się to w USA, kraju który był postrzegany na całym świecie jako wzór demokracji i niepodważalnych swobód obywatelskich.

Ta legendarna demokracja to już amerykańska historia. To minęło i raczej nie wróci. A nawet jak wróci, to nie będzie już można odbudować zaufania obywateli do władz i porządku prawnego.

Donald Trump nie zawahał się przed rozmontowaniem wypracowanego przez 200 lat systemu demokratycznego na rzecz dyktatury.

Nie dajcie się nabrać na puste slogany o wolności i demokracji którymi administracja Trumpa sypie z wielką swobodą.

To już jest dyktatura, bo dyktatura zaczyna się w momencie kiedy osobom sprawującym władzę pogarda do mechanizmów demokratycznych zastąpiła strach przed nimi.

Ale może po kolei:


* Dlaczego Minneapolis?

To prywatna zemsta pomarańczowego orangutana na dwóch facetach.

Tmothym Waltz’u – gubernatorze Minnesoty i na Jacobie Frey’u – burmistrzu Minneapolis.

Sprawa zaczęła się dużo wcześniej niż wydarzenia w mieście. Obaj panowie nie szczędzili krytycznych uwag pod adresem Trumpa. Szczególnie Waltz w kampanii wyborczej 2024 kiedy kandydował na urząd wiceprezydenta obok Kamali Harris.

Obaj panowie reprezentują Partię Demokratyczną, więc używali sobie po Trumpie bez ograniczeń.

W dodatku pomarańczowy przegrał wybory w Minnesocie gdzie uzyskał 46,6% podczas gdy Kamala Harris 50,9%. Z dziesięciu głosów elektorskich Harris dostała 10 a Trump okrągłe zero.

Takich rzeczy pomarańczowy orangutan nie zapomina.

A że Minnesota jest tradycyjnie stanem w którym wygrywają Demokraci, to Trumpowi nie zależy na jej mieszkańcach.

I tak w Minneapolis które ma niespełna pół miliona mieszkańców, grasuje banda złożona z 3000 agentów ICE+przystawki. Dla porównania lokalna policja liczy tylko 600 funkcjonariuszy.

3000 bandziorów zwiezionych z całych Stanów Zjednoczonych. Już chyba pisałem o tym, że to są przypadkowi ludzie zwerbowani ze zwolenników MAGA i słabo przeszkoleni. W zasadzie prawo zakazuje im używania broni bo formalnie są bardziej urzędnikami niż formacją policyjną, ale jak już pewnie zauważyliście administracja Trumpa ma prawo w samym środku tłustej, prezydenckiej dupy. Dlatego grasują po Minneapolis strzelając do mieszkańców bezkarnie.

Dosłownie bezkarnie, bo po zabójstwie Rene Good ten nazista Vance zadeklarował oficjalnie że żadnemu z agentów ICE za ten czyn krzywda się nie stanie, mają pełny immunitet i oficjalną rządową ochronę.

Reszta tałatajstwa w postaci Prokurator Generalnej i Sądu Najwyższego zaraz to potwierdziła.


* Tu nie chodzi o imigrantów.

Bo tych jest w Minnesocie jak na lekarstwo. Tak na chłopski rozum. Czy nielegalny imigrant który przepłynął Rio Grande na granicy z Meksykiem będzie się tłukł przez całe Stany Zjednoczone, pod kanadyjską granicę aby tam się osiedlić?

Jest ich oczywiście trochę, ale im bardziej na południe, tym więcej a z Florydą, Kalifornią czy Teksasem to się nawet nie da porównać.

Tu chodzi o coś innego. O zastraszenie Amerykanów. O sterroryzowanie obywateli USA. Zarówno prawomyślnych w rozumieniu obecnej władzy, jak i tych którzy się z MAGA nie zgadzają.

Sterroryzowanym, zastraszonym narodem łatwiej się steruje.

I Minnesota jest poligonem. Polem doświadczalnym przed większą akcją która obejmie całe Stany Zjednoczone.

W listopadzie odbędą się, czy raczej mają się odbyć tzw. „połówkowe” wybory do obydwu izb amerykańskiego parlamentu.

„Światła i odważna” polityka rządu sprawiła że notowania Republikanów w sondażach pikują w dół jak kometa na filmach katastroficznych.

Trump wraz z kumplami wiedzą że te wybory przerżną z kretesem, to znaczy przerżnie partia Trumpa co da Demokratom większość w obydwu izbach i otworzy szeroko wrota do impeachmentu, wyniesienia Trumpa na kopach z Białego Domu, zamknięcia u czubków czy w innym Guantanamo. A tego boją się wyjątkowo, bo po utracie władzy skala ich przekrętów zapewni amerykańskiemu sądownictwu robotę na najbliższe lata.

Stanu Wojennego w USA Trump wprowadzić nie może, bo nie istnieje takie pojęcie w tamtejszym prawie. Ale może skierować armię to pełnienia funkcji policyjnych na terenie całego kraju. Jest taki przepis jeszcze z dziewiętnastego wieku który na to pozwala.

I wystarczy rozdmuchać poczucie zagrożenia, wysłać na ulice czołgi i agentów federalnych którzy będą rzucali granaty hukowe i gaz łzawiący żeby skutecznie zniechęcić wyborców do udziału w akcie głosowania.

Bo jeżeli można się narazić na rzucenie o glebę i skucie w kajdanki na progu lokalu wyborczego pod pretekstem sprawdzenia czy obywatel ma prawo do głosowania, to chyba lepiej będzie zostać w domu.


* A co nas to wszystko obchodzi?

Paradoksalnie bardzo nas to obchodzi.

Trump jest pewnym symbolem dla patoprawicy na całym świecie. Na nim się wzorują, do niego kierują modły, w niego patrzą jak chłop w święty obrazek.

Upadek Trumpa cały ten patoprawicowy układ może pociągnąć za sobą, bo jak zabraknie guru i wodza, to te lokalne układziki, polskie, włoskie, niemieckie posypią się jak domek z kart. Nie lewica, bo lewicy jako takiej już na świecie nie ma, ale liberalni demokraci zaczną dochodzić do władzy kraj po kraju. Dla prawaków jest to wyrok skazujący na niebyt.

Wystarczająco dobrze znacie prawactwo żeby wiedzieć że nie powstrzymają się przed żadnym skurwysyństwem aby do takiej sytuacji nie dopuścić.

A wszystko może mieć jeszcze drugie dno.

Wypiszę Wam kilka „kropek” a Wy je połączcie w rysunek.

* w czerwcu 2023 patoprawica (zwana dalej dla ułatwienia pisiorstwem) traci władzę.

* niedobitki wrzeszczą, że jak w USA Trump zdobędzie urząd prezydenta, to pisiorstwo do władzy wróci.

* Trump wygrywa wybory w 2024, pisiorstwo kwiczy z zachwytu.

* Zostają rozpisane wybory prezydenckie w Polsce.

* Pisiorstwo do ostatniej chwili wstrzymuje się z przedstawieniem kandydata i w końcu wystawia „człowieka znikąd”. Dyrektora muzeum, prezesa IPN o którym nikt niczego nie wie, przynajmniej do czasu aż dziennikarze wyciągną mu brudów z kosza pod zlewem.

* Facet już w kampanii wyborczej chwali się swoją znajomością z Trumpem i tym że amerykański prezydent popiera go z całego serca.

*Nawrocki przegrywa wybory, ale odgraża się że do rana je wygra.

* następnego dnia Nawrocki „wygrywa” wybory, to znaczy ogłasza się prezydentem być może w wyniku szwindli wyborczych. Nie dziękuje Cysorzowi Polskiej Patoprawicy Kaczyńskiemu a kieruje rozmodlony wzrok w stronę Trumpa.

* Wkurzeni wyborcy żądają przeliczenia głosów, co jest czynnością prostszą od prostej, trzeba tylko chcieć to zrobić.

* Premier Donald Tusk broni się przed przeliczeniem głosów jak diabeł przed święconą wodą.

* Zdrajca Hołownia zaprzysięga gościa dwojga nazwisk Nawrockiego-Batyra na prezydenta i tak dalej jak wiecie.


To kropki główne, ale są i kropki pomocnicze.

*Polska jest w stanie zagrożenia ze strony Rosji i Białorusi

*Polska jest w NATO

* Powszechnie uważa się USA za podstawowy filar NATO

* Aby ujednolicić standardy Polska kupuje amerykański sprzęt wojskowy w ogromnych ilościach. F-16, Abramsy, Black Hawki i tym podobne Himarsy.

* Ten sprzęt jest skomputeryzowany i do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje kodu bezpieczeństwa.

* Kod bezpieczeństwa mają Amerykanie i wcale się nie kryją z tym że mogą go jednym kliknięciem wyłączyć. To nawet jest zrozumiałe bo chodzi o to aby nie użyć amerykańskiej broni przeciwko USA w razie czego.

* Sprzęt wojskowy który Polska kupiła za ciężkie pieniądze wymaga części zamiennych które są w USA i mogą być dostarczone, albo nie według amerykańskiego widzimisię. Przypominam że obecna administracja ma ustalenia, umowy, traktaty, kontrakty i zwykłą przyzwoitość głębiej niż gdzieś.

* Trump powoli wycofuje USA z NATO.

* Francja, Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania nie rozpaczają bo mają swój własny sprzęt i Ameryka może im nagwizdać.

*Polska jest w czarnej dupie, bo w razie czego będzie mogła postawić te amerykańskie myśliwce na postumentach jako pomniki techniki.


A teraz pytania pomocnicze do rysunku.

* Czy kandydat Nawrocki został dostarczony pisiorom w teczce z logo CIA?

* Czy słynna aplikacja Mateckiego nie została napisana w Langley?

* Czy instrukcja szwindli wyborczych w Polsce nie została dostarczona z Ambasady USA?

* Czy PDT nie usłyszał od „sojusznika” że jak przeliczy głosy i udowodni oszustwo to będzie mógł ruszyć na ruskie czołgi z szabelkami, bo Abramsy nie odpalą?


Pomijam już takie sprawy jak dogadanie układu Putin Trump co do podziału na strefy wpływów. To jest oczywiste i wielokrotnie o tym pisałem. Po co Trumpowi Nawrocki i rządy patoprawicy? A po to aby nikt nie zakłócił tej umowy i był ktoś kto przywita w Suwałkach braci Rosjan chlebem i solą.


Pamiętajcie że patoprawica czy to u nas, czy w USA nie powstrzyma się przed żadnym świństwem aby zdobyć i utrzymać władzę.


Wiem, że to co napisałem może nieco przerażać, lecz nie lękajcie się bo jest jeszcze kilka sposobów aby Trumpa a wraz z nim resztę dziwolągów utrącić jak kutasa z antycznej rzeźby.